Hegemonikon

Moje zapiski z podróży po fascynującym świecie ludzkiej myśli i ducha

Cytat #12 – kochaj podejście, nie tylko szczyt

Mark Manson jest jednym z moich ulubionych autorów jeśli chodzi o pop-psychologiczno-coachingowy content (drugim jest Steven Pressfield). Aczkolwiek dziś cytat z tego pierwszego.

It’s a mountain of a dream and a mile-high climb to the top. And what it took me a long time to discover is that I don’t like to climb. I just want to imagine the top.

Mark Manson, https://markmanson.net/dreams

Etyka nikomachejska #2

Tak jak wspomniałem w pierwszym wpisie poświęconym „Etyce nikomachejskiej”, to właśnie od rozdziału drugiego rozpocząłem jej lekturę. Było to spowodowane faktem, że był on tematem pracy zaliczeniowej jednego z przedmiotów na studiach. Zatem dziś nie znajdziesz tutaj moich notatek z konkretnych podrozdziałów książki, ale podlinkuję bezpośrednio do treści mojej pracy.

Kolejna część: https://hegemonikon.pl/2024/02/20/etyka-nikomachejska-3/

Cytat #11 – 'Zmierzch filozofii’ Jana Hartmana

Jan Hartman jest znanym filozofem i publicystą, który jest znany głównie z zajmowania się etyką oraz metafilozofią. Niedawno wydał książkę pod tytułem „Zmierzch filozofii” (polecam), z której pochodzi dość ciekawy cytat.

„Jednakże w ostatnich dekadach XX wieku zaszła zmiana, która dla opinii publicznej nie jest może wyraźnie zauważalna, lecz dla etyki drastyczna: dawny ideał kształtowania charakteru (cnoty) ustąpił narcystycznemu konceptowi samorealizacji, gdzie przedrostek 'samo’ oznacza moje egoistyczne, zajęte sobą 'ja’, nie zaś ogólnie i idealnie pojęte człowieczeństwo. Jeśli dotychczas pojęcie szczęścia dawało się obronić jako kategoria moralna, a to z racji idealistycznego jego pojmowania, sięgającego nie tylko najwyższych wzorców cnoty, lecz nawet sugerującego ascezę jako drogę do doskonałości (i szczęścia), to dzisiaj jedyny pierwiastek moralny zachowany w pojęciu szczęścia wiąże się z obowiązkami człowieka względem samego siebie. Każdy człowiek ma nie tylko prawo, lecz również powinność zadbać o siebie i własne szczęście. Nikt nie może wymagać od niego, aby zmarnował swe życie w służbie innym ludziom. Ta służba, jakże chwalebna, wymaga równowagi między dobrem innych i dobrem własnym.”

Jan Hartman, „Zmierzch filozofii”, Wydawnictwo Austeria, Kraków 2023, s. 202

Cytat #10 – 'List do Menojkeusa’ Epikura

Myślę, że każdemu, kto jest choć trochę obeznany z historią filozofii nie potrzeba tłumaczyć, że Epikur nie był piewcą rozpasanego hedonizmu. Wręcz przeciwnie – dziś nazwalibyśmy go pewnie minimalistą życiowym, a Marie Condo pisałaby o jego myśli w samych superlatywach. Aczkolwiek dziś nie o tym. Styczeń powoli zmierza ku końcowi (jak tam postanowienia noworoczne?) – cytat by dorzucić trochę motywacji do tych, co po pierwszych trudnościach w ich realizacji podupadli na duchu.

Niechaj młodzieniec nie zaniedbuje filozofii, a i starzec niech się nie czuje niezdolny do dalszego jej studiowania. Dla nikogo bowiem nie jest ani za wcześnie, ani za późno zacząć troszczyć się o zdrowie swej duszy. Kto zatem twierdzi, że pora do filozofowania jeszcze dla niego nie nadeszła albo, że już minęła, podobny jest do tego, kto twierdzi, że pora do szczęścia jeszcze nie nadeszła albo, że już przeminęła.

Epikur, List do Menojkeusa, Diogenes Laertios, X 122

Cytat #9 – 'Musashi’ Eiji Yoshikawa

Opowieść o Musashim Miyamoto to historia wzrastania w siłę – nie tyle fizyczną, co duchową. Opowieść o stawaniu się człowiekiem.

Takie przypadki znane są już zresztą od czasów starożytnych – im więcej człowiek ma w sobie ambicji i sił żywotnych, tym bardziej cierpi za sprawą namiętności właściwych ludzkiej naturze. […] A wroga, który tkwi wewnątrz, nie sposób pokonać szablą. Choć obiekt, który był przyczyną tego stanu, znajdował się obok i posiadał realny kształt, aby z nim zwyciężyć, należało najpierw stoczyć pojedynek z samym sobą.

Musashi, t.3

3 tom 'Historii Filozofii’ Giovanniego Realego

O dziwo to trzeci tom „Historii Filozofii” Giovanniego Realego będzie kolejnym, z którego planuję skończyć notatki. Sporą część tychże zrobiłem czytając ten tom chcąc dowiedzieć się czegoś o szkole stoickiej. Z kolei w ramach przygotowań prezentacji na studia zgłębiałem dalsze dzieje Akademii i Liceum. Zatem pracy zostało mi tak naprawdę niewiele – głównie była to myśl Epikura i szkół sokratycznych. Łącznie może 150 stron tekstu. Nie tak znowu mało, ale też nic, czego regularną pracą nie dałoby się ogarnąć.

Kilka dni temu skończyłem i notatki można znaleźć na moim GitHubie.

Cytat #8 – 'Umysł zamknięty’ Allana Blooma

Według Nietzschego 'Bóg umarł’. Nie oznacza to jednak automatycznie wojującego ateizmu. Oznacza za to niezaspokajalną tęsknotę.

Nietzsche zastępuje beztroski, zadowolony z siebie ateizm ateizmem cierpiącym, bolejącym nad swymi ludzkimi konsekwencjami. Tęsknota za wiarą, wraz z nieprzejednaną odmową zaspokojenia tej tęsknoty, to jest zdaniem najgłębsza z możliwych postaw wobec naszej kondycji duchowej.

Allan Bloom, „Umysł Zamknięty”, s. 255

Recenzja „Zen w sztuce łucznictwa” Eugen Herrigel

Nie będzie chyba zaskoczeniem, gdy przyznam się do konsumowania sporej ilości literatury nie tylko filozoficznej, ale też dotyczącej psychologii i duchowości. Wraz z filozofią, składają się one w triadę, która od wieków (jeśli nie tysiącleci) tworzy fundamenty ludzkiej egzystencji.

Na zachodzie przyzwyczailiśmy się do tego, że filozofia objawia się głównie poprzez pisanie opasłych dzieł.1 Tworzonych mniej lub bardziej hermetycznym językiem, roztrząsające mniej lub bardziej ogólne zagadnienia bytu czy ludzkiego postępowania. Psychologia, jako nauka o wiele od filozofii młodsza, uniknęła tego „dobrodziejstwa”. Spoglądam w tym momencie na swoją półkę z książkami psychologicznymi –  nie spotkałem się jeszcze z tekstem z tej dziedziny, który dorównywałby wielkością „Fenomenologii ducha” czy choćby dziełom wydanym w miarę niedawno – „Etyce podmiotowości”  Taylora albo „Teorii sprawiedliwości” Rawlsa. Zupełnie zaś inaczej jest z dziełami duchowo-mistycznymi. Zazwyczaj w ich przypadku nie mamy problemu z objętością. Perełki literatury duchowej (weźmy pod uwagę tylko mistycyzm chrześcijański) są zazwyczaj dość krótkie.

To język stanowi problem. A raczej próba użycia go do wyrażenia czegoś, co z definicji jest niewyrażalne.  To, co udało się autorowi „Zen w sztuce łucznictwa”, to uniknięcie tej pułapki. Pozycja, którą dziś biorę na tapet2 jest ciekawym przykładem połączenia kilkunastu dziedzin. Znajdziemy tu zarówno mistycyzm, jak i dążenie do mistrzostwa, kulturę oraz psychologię. Bogate jednogarnkowe danie, które spożywałem z prawdziwą przyjemnością.  Aczkolwiek zacznijmy od początku – od autora i jego dzieła.

Eugen Herrigel był Niemcem. Urodzony w roku 1884 swoją karierę naukową rozpoczął jako filozof. Jak sam jednakże pisze w książce: „Jeszcze za czasów studenckich, jakby gnany tajemnym popędem, pochłonięty byłem mistycyzmem – pomimo nastroju epoki, w której dla tego rodzaju zainteresowań nie było miejsca. Mimo jednak wszelkich starań z coraz większą jasnością zdawałem sobie sprawę, że pisma ezoteryczne dostępne mi są jedynie od zewnątrz. I choć potrafiłem krążyć wokół – nazwijmy je tak – pierwotnego zjawiska mistycznego, nie umiałem przeskoczyć linii, otaczającej tajemnicę wysokim murem.” 3 Stereotypowy obraz post-heglowskiego filozofa z Niemiec nie ma jak widać dla naszego bohatera zastosowania. Najprawdopodobniej ta właśnie oryginalność podejścia sprawiła, że Eugen Herrigel w sposób bardzo otwarty podszedł do propozycji objęcia katedry filozofii. Nie powinno to dziwić – wszak był filozofem akademickim. Był tylko jeden haczyk – katedra do objęcia znajdowała się w Japonii! W mieście Sendai.

Mistyczne inklinacje Herrigela zaprowadziły go zatem do źródła. Dokładniej zaś – do miejsca, które wciąż żyło (mówimy o latach 20tych XX wieku) duchem zen. Niestety, początkowe doświadczenie naszego bohatera było dość negatywne – próbując bowiem rozpocząć zgłębianie zen – spotykał się z odmową! Dopiero pokazując nieugięcie swoją pełną dedykacji i zainteresowania postawę, udało my się przekonać miejscowych, iż nie przybył do Japonii jako „badacz”, ale jako autentycznie zainteresowany poznaniem duchowości zen. Nie poprzez intelektualny dyskurs, ale przez autentyczną praktykę. Dopiero wtedy uświadomiono mu podstawowy wymóg poznawania zen – „Wiele godzin musiałem poświęcić, nim zdołałem wyjaśnić Japończykom, dlaczego pragnę oddać się właśnie niespekulatywnej formie zenu, a wtedy usłyszałem, że Europejczyk pragnący przeniknąć tę dziedzinę życia duchowego – kto wie, nie czy najdziwniejszą ze wszystkich, jakie napotkać można na Dalekim Wschodzie – nie może mieć nadziei powodzenia, jeśli na początek nie zacznie ćwiczyć się w którejś ze sztuk związanych z buddyzmem zen.” 4 W ten właśnie sposób, Eugen Herrigel doszedł do poznania japońskiego łucznictwa – kyudo.

Ten troszeczkę przydługi wstęp był konieczny, aby w pełni przedstawić kontekst, dzięki któremu powstała recenzowana przeze mnie pozycja. Książka jest bowiem zapisem sześcioletniego procesu zaprawiania się w łucznictwie, a poprzez nie – w filozofii zen. Zasadniczo na tym mógłbym zakończyć swoją recenzję. Dlaczego? Albowiem to właśnie opis każdego kolejnego kroku, który autor wykonał na ścieżce zen (poprzez sztukę łucznictwa) jest największym bogactwem tej książki. Próba jej streszczania pozbawiłaby lekturę sensu, gdyż to właśnie przedstawienie procesu poznania i zgłębiania kyudo, budowania zrozumienia na podstawie kroków wcześniejszych, jest tutaj kluczowa. Każdy czytelnik powinien mieć możliwość lektury nie wnosząc ze sobą bagażu wiedzy uprzednio zdobytej o przedstawionej historii. Moim zdaniem tylko w ten sposób, można w pełni docenić bogactwo tej pozycji. Co więcej, chciałbym udzielić tutaj małej porady.

„Zen w sztuce łucznictwa” bardzo często pojawia się w książkach dotyczących samorozwoju, pop-psychologii czy duchowości. Co rzecz jasna, nie jest niczym złym. Niestety, na co wskazuje spora część autorów, niebagatelna część czytelników tychże książek, traktuje je jako kolejne punkty do odhaczenia. Kolejne pozycje z listy „to-read-before-you-die”. W tym miejscu chciałbym przestrzec przed takim podejściem do lektury. Ta uwaga zasadniczo odnosi się do każdej pozycji książkowej, ale recenzowanej tutaj w szczególności. Albowiem „Zen w sztuce łucznictwa” nie jest po prostu opowiedzeniem historii. Nie jest (nie powinna być?) źródłem kilku instagramowych cytatów, 5/6, „liked it”, idziemy dalej. Sugeruję poświęcić jej stosowną ilość czasu, skupienia i uwagi. Dopiero wtedy będziemy w stanie docenić jej znaczenie i w pełni zanurzyć się w zawartym w niej przesłaniu. Tym bardziej, że to przesłanie (mocno w duchu zen), tak naprawdę zmieściło się na raptem pięćdziesięciu stronach. Stronach, których lekturę polecam każdemu.

Cytat #7 – „Państwo” Platona

[Młody człowiek w ustroju demokratycznym] żyje z dnia na dzień, folgując w ten sposób każdemu pożądaniu, jakie się nadarzy. Raz się upija i upaja muzyką fletów, to znowu pije tylko wodę i odchudza się, to znów zapala się do gimnastyki, a bywa, że w ogóle nic nie robi i o nic nie dba, a potem niby to zajmuje się filozofią. Często bierze się do polityki, porywa się z miejsca i mówi byle co, i to samo robi. Jak czasem zacznie zazdrościć jakimś wojskowym, to rzuca się w tę stronę, a jak tym, co robią pieniądze, to znowu w tamtą. Ani jakiegoś porządku, ani konieczności nie ma w jego życiu ani nad nim. On to życie nazywa przyjemnym i wolnym, i szczęśliwym, i używa go aż do końca.

Platon, „Państwo”, 561c-d

Linki #6 – to jest woda…

Linkuję dziś do Marka Mansona, aczkolwiek to nie on jest autorem tekstu, który polecam. Jest nim David Foster Wallace, który wygłosił przemówienie dla absolwentów jednego z amerykańskich uniwersytetów. Sam autor był pisarzem, autorem szeregu znanych powieści. Niestety (co dodaje głębokiego znaczenia temu przemówieniu) Wallace popełnił samobójstwo dwa lata później. Polecam ten tekst, bo każdy z nas pływa w tej wodzie.

Strona 8 z 11

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén